Oto przed Wami stoi historia napisana wspólnie przez usserów naszego forum… Każdy może nadal dołożyć swoje „trzy grosze” i stworzyć niepowtarzalną historie… A tymczasem zapraszamy do lektury pierwszej części przygód Stefana.

Grudniowego poranka Stefan obudził się lekko na kacu i stwierdził, że trzeba by coś pyknąć…. lecz o dziwo ( ku jego zdumieniu) w barku skończyły się „zapasy na zimę” a był to dopiero jej początek, wyczłapał się więc z domu i zobaczył pędzące renifery i Świętego Mikołaja … stwierdził „shiza w pień” i poszedł do monopolowego… Droga przed nim była długa, musiał przejść wiele kilometrów… Czekało go pełno pułapek, wiele niebezpiecznych potworów z kreskówek.

Już na pierwszego natknął się po przejściu 10 kroków, gdy za rogiem wyskoczył ogromny Twiti (-; ale nasz nieustraszony Stefan wyciągnął z kieszeni gnata strzelił mu prosto w łeb i poszedł dalej chwiejnym krokiem w stronę wielkiego skrzyżowania.

Szedł ulicą, na której śmieci zataczały kręgi niczym wielkie tornado, które przed paroma dniami spustoszyło wioskę niecałe 2 km o miejsca, w którym Stefan się obecnie znalazł. Lecz nasz shizowany Stefanek śmieci wziął za latające koło niego stado rozwścieczonych bizonów. Przestraszony zaczął biec w kierunku skrzyżowania, do którego zmierzał, gdy nie spodziewanie zza rogu wyskoczyła wielka ciężarówka z logiem „mózgojeba” na przyczepie. Niewiele myśląc Stefanowi urwał się film. Film, w którym pełno było krwiożerczych zombi, które atakowały go od tylca. Jednak on zażarcie bronił się swoją paletką od ping-ponga, którą zawsze trzyma w spodniach razem ze swoją długą i grubą bułką, której nie zjadł na śniadanie…

Przerażony Stefan, kiedy się obudził był nadal lekko nietenteges, ale pomimo tego nadal dążył do swojego celu, od którego dzieliła go jush tylko ulica. Stefan więc podciągnął spodnie (których nie miał) i krokiem od prawej do lewej ruszył weń przed siebie. Tylko okazało się, że na czerwonym świetle ujrzał przed sobą samochód i nie zbyt miłego kierowcę. Kierowca wysiadł z auta z bejsbolówką i przy.ierdolił mu w szczane…. lecz Stefana to nie przejęło bo był znieczulony na maxa a poza tym miał czarny pas w karate.

Po tym zdarzeniu Stefan raz jeszcze przeliczył drobne, czy mu starczy na „pożywienie”. Jednak stwierdził ze kieszeń jest pusta, ktoś em… ukradł mu pieniądze… Stefan nie czekając na nic zaczął się cofać i patrząc na drogę, którą szedł wcześniej. Nic nie znalazł prócz flaków swoich ofiar, znalazł także złotą rybkę, która miała zamiar spełnić jego 3 życzenia.

Za pierwsze życzenie kazał sobie postawić tankowca z wódką. Drugiego zapomniał, gdy wyje.ał z gwinta (tankowca) trzy hektolitry i niewiele myśląc zaczął gonić złotą rybkę w celu złapania zagrychy po tych hektolitrach wódki.

Gdy wreszcie ją dogonił to skapnął się, że nie ma gdzie rozpalić ogniska żeby upiec sobie zagrychę na ogniu. Biedny Stefan szukał ratunku, bo nie mógł spożyć swojej zagrychy. Gdy nagle przypomniał sobie, że ma miotacz ognia w kieszeni, a także nie przypadkiem pal, na który nabijał zombi.

Nagle za krzaków wyskoczyła ona i spytała się, co on tutaj robi. A on nie wiedząc co się dzieje zaczął uciekać w nieznanym kierunku, gdy nagle zorientował się, że zostawił swoją ukochaną zagrychę. Więc musiał podjąć decyzje…. Pomyślał sobie.. „łer is my Zagrycha k.rwa” i założywszy wielki stalowy hełm poczuł się jak rycerz.

Postanowił znaleźć sobie białego rumaka. Poszedł na rancho i ukradł jednego konika. Przy supersamie poznał jakiegoś żula i wziął go za giermka. Odtąd nasz Stefan postanowił rozpruwać terrorystów i dresów. Pierwszą ofiarę znalazł już po kilku minutach, gdy to drechol okradał babcię. Nie myśląc długo podjechał i odciął mu łeb, który siknęła krwią. Babcia tak była zszokowana męskim zachowaniem Stefka, że dała mu na wino, które Stefan odtąd czcił i jako przedmiot swoich westchnień przedstawiał. Tymczasem… na złość Stefanowi grupa drechów z dużymi metalowymi bejsbolami napadała kolejna bacie. Ta broniąc się stłukła 3 z nich swoja super hiper laską. Niestety nadchodziła właśnie kolejna grupa. Stefan stanął przed wyborem… pomoc babci czy dokończyć wino.

Nasz bohater po krótkim przemyśleniu sytuacji ruszył babci na ratunek.. Swoim kung-fu zadziwił wszystkich, a z dresiarzy tylko strzępki zostały. Babcia w nagrodę kupiła Stefanowi nową konsolę – PS2. Stefan uradowany od razu popędził przed telewizor żeby rozwalić paru dresiarzy w nowej grze-hicie „Kill Dress 2002”.

Forum: http://www.strefa9.pl/forum/viewtopic.php?t=231

Oceń ten artykuł


O czym myśli, a co mówi kobieta?