„Diuna” Franka Herberta to powieść ikoniczna i kultowa dla miłośników literatury science fiction, wręcz jej największe osiągnięcie. Ceniona jest jednak również przez czytelników, którzy za tego rodzaju książkami nie przepadają. Doceniają jednak pisarstwo, głębokie przemyślenia, ocierające się wręcz o filozofię, czy wreszcie umiejętność budowy spójnego nawet w najdrobniejszych szczegółach świata przyszłości.

Strażnicy melanżu

Pierwszą powieść zatytułowaną „Diuna” wydano w 1965 roku. Kolejne, będące jej kontynuacją tomy Herbert sukcesywnie pisał i wydawał w następnych latach. Tworzą one cykl zwany „Kronikami Diuny”. Zawarty w nich opis świata dotyczy przyszłości, w której ludzkość podbiła Kosmos i swobodnie w nim podróżuje. Potrzebuje jednak do  tych podróży specjalnego środka, swoistego paliwa – melanżu. Występuje on tylko na jednej, pustynnej planecie Arrakis, zwanej również Diuną.

Planetę tę w lenno otrzymał ród  Atrydów, który pod przewodnictwem swojego księcia strzeże cennego melanżu. Zapewnia on Atrydom władzę i bogactwo. Nic zatem dziwnego, że na panowanie nad Diuną wielką ochotę mają również inne potężne, władające Wszechświatem rody.

Feudalizm w kosmicznym wydaniu

Taki jest punkt wyjścia, na którym  Frank Herbert buduje fabułę i opis świata przyszłości. Panuje w nim, co charakterystyczne, ustrój feudalny, jakby żywcem przeniesiony ze średniowiecznej Europy. To pomysł pisarza na podkreślenie już na początku powieści, że bardziej od technologii przyszłości interesują go ludzie zasiedlający Kosmos, stosunki między nimi, kondycja człowieka i wyzwania, z jakimi będzie on się musiał zmierzyć. A są to wyzwania dotyczące ekologii, filozofii, teologii, psychologii i ekonomii, czyli tego wszystkiego, z czym musimy się mierzyć współcześnie. Herberta, podobnie zresztą, jak Stanisława Lema, interesuje przede wszystkim człowiek, którego etyka, filozofia czy też teologia zmienia się pod wpływem rozwoju technologicznego.

Świat przyszłości Herberta, nakreślony ponad pół wieku temu, do dzisiaj stanowi inspirację dla kolejnych pokoleń, zwłaszcza filmowych twórców science fiction. Feudalne stosunki przeniesione w obręb Wszechświata przyszłości obecne są w wielu obrazach, nie wyłączając najgłośniejszego spośród nich – sagi „Wojen gwiezdnych”. To sprawia, że „Diuna”, mimo upływu lat, wciąż budzi żywe zainteresowanie wśród czytelników. Może zatem stanowić doskonały prezent na urodziny dla ambitnego miłośnika literatury science fiction.

Nie tylko Pop – czyli najciekawsze propozycje imprez muzycznych w kwietniu w Warszawie
Kostki Rubika kiedyś i dziś