Chyba każdy zna już rosyjski duet TATU. Nikt nie przechodzi obok tego obojętnie. Jedni nie nienawidzą, a inni kochają. Takie już jest TATU.

TATU już raz gościły w Polsce, ale była to wyłącznie wizyta promocyjna. Tym razem przyjechały specjalnie na koncert do Łodzi, który miał się odbyć z okazji „Festiwalu Dialogu Czterech Kultur” w dniach 27września-6października, a sam koncert odbył się 3 października w Łódzkiej Hali Sportowej podczas koncertu „4x POP&ROCK”.

Na tymże koncercie miały występować zespoły z Niemiec, Izraela, Polki i Rosji. Oczywiście główną gwiazdą było TATU. Impreza rozpoczęła się godzinie 18:00. Dochodziła godzina 22:00 gdy po występie Izraelskiego zespołu rockowego tłum pod sceną zaczął krzyczeć jak najgłośniej tylko mógł „TATU, TATU, TATU…” Płyta hali nagle zapełniła się ludźmi po brzegi. Panował ogromny ścisk. Ja akurat miałem takie szczęście, że znalazłem się zaledwie 4-5 metrów od sceny, co było wielkim sukcesem. Po chwili oczekiwania z głośników popłynęły pierwsze dźwięki „Ya Soshla S Uma” i na scenę wybiegły „tatuszki”, a tłum oszalał. Chciałeś czy nie i tak musiałeś skakać ;)

Po wykonaniu paru piosenek Julia i Lena przedstawiły cztery dziewczyny z ich zespołu tanecznego. Jedna z nich dzień wcześniej obchodziła urodziny, a więc tłum odśpiewał jej „100 lat…”. To samo nie ominęło Leny, która dzień później kończyła swoje 18 urodziny. Następnie w połowie występu „tatuszki” zorganizowały konkurs, w którym zdaniem był namiętny pocałunek z partnerem. Oczywiście z partnerem „ona vs ona” i „on vs on”. Było dużo dobrej zabawy. Ci którzy wywiązali się z zadania otrzymali plakaty TATU wraz z autografem.

Kiedy blisko po godzinie występ TATU się zakończył, tłum oczekiwał na choć jeszcze jedną piosenkę i nie pozwolił ich wypuścić ze sceny krzycząc „tatuszki, tatuszki…”. Julia i Lena weszły na scenę i zaczęły śpiewać razem z tłumem refren „Nas nie dogonjat” po czym rozbrzmiała muzyka i cały tłum delektował się ich śpiewem.

Nie muszę chyba wspominać, że „tatuszki” niejednokrotnie obdarzały się namiętnym pocałunkiem, na który tłum reagował równie żywiołowo tak jak na wszystkie piosenki. Dziewczęta przebierały się parę razy w trakcie koncertu, a stroje były przeróżne. Od kolorowych spodni po zwykłe majtasy =)

Po TATU występowała jeszcze Budka Suflera jednak hale opuściło ponad 2/3 ludzi znajdujących się na występie TATU co bardzo dobrze świadczy o tym jakie było zainteresowanie „tatuszkami”. Co tu dużo pisać, to trzeba po prostu przeżyć, a jest warto, uwierzcie mi. Pomimo tego, że z koncertu wyszedłem z zapaleniem płuc i zapaleniem gardła jestem bardzo happy, że byłem tak i mogłem to przeżyć.

P.S. Ponieważ nie grywam często w te klocki, więc tekst mógł mi za bardzo nie wyjść, ale chodziło mi głównie o chęć podzielenia się z innymi moimi przeżyciami z tego wspaniałego koncertu. :-)

Koncert TATU
Oceń ten artykuł


Świat według Kiepskich
Summer Language Institute