Ostatnio na godzinie wychowawczej mojej klasy wizytowała nasza szkolna pani dyrektor. Wychowawczyni nasza, jak to zwykle bywa, chciała pokazać się jak z najlepszej strony. Postanowiła, że utworzymy klasowy sąd, w którym oskarżonym będzie telewizja. Oczywiście połowa klasy była oskarżycielem, a druga część obrońcą. Było też dwóch sędziów. Ja byłem po stronie oskarżycieli, czyli przeciw telewizji.

Ale przejdźmy do sprawy. Padało wiele argumentów, ale to nie oto chodzi. Przecież każdy wie czym grozi oglądanie telewizji, a w czym to siedzenie przed ekranem pomaga.Chodzi mi o moje przemyślenia po lekcji. Niby temat niewart rozważań, ale jednak. Po paru godzinach przyszła mi do głowy taka myśl.

Załóżmy, że w jednym z np: arabskich kraj i siedzi sobie terrorysta, który wymyśla plan zgładzenia potęgi światowej np:USA. Po wielogodzinnych (nieudanych) przygotowaniach siada i ogląda telewizję. A w niej leci akurat film pt: „Turbulencje”. Jeżeli ktoś nie oglądał, to krótko napiszę, że jednym z wątków jest fakt, że uprowadzony samolot ma rozbić się w samym środku Los Angeles. Po obejrzanym seansie wpada na genialny pomysł. A może Nowy Jork…

Jaki dalszy bieg wydarzeń będzie miało moje mini opowiadanie wie już chyba każdy. Chodzi mi oto, że zwykły przedmiot codziennego użytku może być (jest) największą bronią terrorystów. Opisywany film jest tylko jednym z wielu przykładów. Najważniejszym jest moim zdaniem to, że w każdej transmisji gdzie Talibowie nadają komunikat o tym, iż bin Laden przeżył kolejny atak mogą być ukryte tajne rozkazy dla arabów na całym świecie, również w Polsce.

Czekamy na forum na wasze opinie o tym temacie! :)

Przygotował
Błażej (pingwin) Sztajnert

Telewizja – broń terrorystów?
Oceń ten artykuł


Koncert TATU