„Nie! Nie! Ta dzisiejsza młodzież jest zupełnie w porządku”, czyli kilka refleksji o mnie i o moich rówieśnikach.

Moja generacja – pokolenie X, pokolenie Frugo. Tak nas szufladkuje prasa. Czy ja jestem jakimś tam iksem? Nie, wykluczone. Chyba nikt nie chciałby być tylko iksem. Chciałby być alfą i omegą, być od a do z. Po prostu wszechstronny.

W prasie można znaleźć mnóstwo artykułów o młodzieży początku XXI wieku. Powstają również książki. Przykładem jest choćby „Generacja”, dzieło o mnie, o młodzieży. Czemu jesteśmy tak zauważani, czemu inni się nami interesują? Nie chcę popadać w narcyzm, ale skoro swoją osobą intrygujemy świat, to musimy być wyjątkowi, bo dlaczego nikt nie pisze o przedszkolakach?!

Młodzież to młodość. Ducha, serca, umysłu, wiedzy, nauki, mody, techniki, słowa i myśli. Przyglądacie się nam, bo jesteśmy waszymi następcami. To właśnie nasze upodobania sprawiają, że na półkach sklepów całego świata znajdują się i szerokie spodnie i kolorowe bluzeczki. Tak, tak! To właśnie ta chwila! Moja generacja obejmuje kontrolę nad Ziemią.

Jesteśmy pokoleniem alternatywnym. Staramy się w życiu wybierać niebanalne drogi. Nie podobają się nam łatwe sposoby osiągnięcia szczęścia i wielkich pieniędzy w kilka sekund. A jeśli nawet, to jesteśmy zupełnie świadomi, że wszystko może nam zniknąć sprzed oczu równie szybko, jak i przyszło.

Alternatywa – szukamy jej wszędzie. Wybieramy niezależna muzykę, filmy, książki. Brzydzimy się komercją. Uważamy za bezsensowne robienie czegoś wyłącznie dla pieniędzy. Czy dla mamony zostaliśmy stworzeni? Do rzadkości należą młodzi, słuchający Britnej Świrs. I nie chodzi o gust, ale o poczucie wartości, ba! nawet godności. Kupując komercyjna płytę, czuję się jak zdrajca. I dwieście razy się zastanawiam, zanim rzeczywiście ją kupię. Wielu z nas słucha hip-hopu, nierzadko funky, metalu z wszelkimi jego odmianami i muzyki klubowej. Słowem – wszystkiego, co inne, co nas pociąga. Szukamy alternatywy, bo nie chcemy popadać w schematy. Nie chcemy „jeździć Deawoo Tico i słuchać listy hop-bęc”. Tak dosłownie wyraził się pewien młody człowiek. Słuchamy Gorillaz ze względu na inność. Nie śpiewa się w alternatywnych piosenkach, że się 13 razy zakochało w Marzence. Kiczowate Ich Troje przemija, to tylko chwilowy boom. Ciągle wieje wiatr zmian. I wszystko się zmienia. Tylko niezwykłe rzeczy nie trafiają do lamusa.

Dla mojej generacji nie wszystko musi mieć sens. Czy piosenka Afrokolektywu (to polski, alternatywny zespół!!!), opowiadająca o chłopcu, który już jako młokos, najbardziej lubił patrzeć, gdy murzyn bił w kokos, ma jakieś głębsze przesłanie? Może tak, może nie, ale jest utworem zabawnym. Każdy z nas mógłby sobie coś do niej dośpiewać. Wspierając się zdaniem mojego ulubionego pisarza, J. R. R. Tolkiena, śmiem twierdzić, że piosenki opowiadające jakąś historię, prawdziwą lub fikcyjną, dają „możliwość różnych skojarzeń na miarę umysłowości i doświadczeń. Zachowuje on (odbiorca) w takim wypadku pełną swobodę wyboru, podczas gdy w alegorii autor świadomie narzuca swoja koncepcję”. A my szczególnie nie lubimy, gdy ktoś nam coś narzuca…

Wszechstronność to nasza najbardziej uwydatniająca się ostatnio cecha. Wkrótce polska młodzież wkroczy do zjednoczonej Europy. Starsi siedzą w cieplutkich domkach, a my podróżujemy po świecie, jesteśmy go ciekawi, nie boimy się zmian. Uczymy się języków, korzystamy ze zdobyczy techniki. Nie czekamy, aż Europa sama do nas przyjdzie. Tworzymy swoje małe kultury. Należymy do różnych grup. Na przykład mój kolega jest skejtem, człowiekiem hip-hopu. Ma deskę, kilka par szerokich spodni, ubiera czapkę z daszkiem i wychodzi na ulicę, żeby pojeździć z kumplami po mieście. Nie sposób wymienić wszystkich subkultur. Są też outsiderzy, nie przypisujący się do żadnej z grup. Słuchają różnej muzyki i mieszają dowolnie style.

Moja generacja jest pokoleniem buntu. To normalne! Nasze ideały z dzieciństwa ścierają się z brutalna rzeczywistością świata dorosłych. Nie chcemy ich utracić. Gdyby nie nasz upór, wiele spraw pozostałoby nietkniętych. Mobilizujemy starszych. Znam i dorosłych, którzy się buntują. Mój kuzyn nadal uwielbia nosić koszulkę z napisem: „GRUNT TO BUNT!”. Jednak młodzież przeważnie nie słucha dorosłych. Pascal napisał:

„Na ogół łatwiej daje się człowiek
przekonać racjom, do których sam
doszedł, niż tym, które nastręczyły
się komuś innemu”.

Tak samo myślę ja i moi rówieśnicy. Chcemy sami przekonać się o tym, przed czym starsi nas ostrzegają i co oni już przeżyli. Gombrowicz zaliczył bunt do formy. Niech mu będzie! Niech bunt stanie się formą, petycją, strajkiem i protestem. Ale nadal będzie naszą cechą, będzie należał do ludzi młodych. Dorośli w wielu przypadkach traktują nas zupełnie niepoważnie. Ignorują nasze zdanie, bo uważają, że wszystko wiedzą najlepiej. Najgorsze jest to, że nigdy nie potrafią się przyznać do błędu, do tego, że młodszy miał rację. My mamy własne poglądy, ideały, plany na życie. Po prostu nie chcemy, aby „duzi” nam rozkazywali. Stąd ten bunt. Dzięki niemu Radiostację (niezależna stacja radiowa) nadal słychać w eterze. Dzięki nikomu innemu, jak protestującym głupkom (!), przeciwstawiającym się Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji.

Bronię zaciekle mojej generacji, bo jestem jej częścią. Nikt mi tego nie zabroni. Wyznaję zasadę carpe diem! I staram się być sobą, żeby móc kiedyś powiedzieć: „lata lecą, a ja to wciąż ja i ja…”.

Hej, dorośli! Pamiętajcie, że młodzi poruszają się 30 centymetrów ponad chodnikami… i unoszą się ponadto na specjalnych efektach (jakkolwiek to odczytacie)!!!

yoaśka – jmk-aha@wp.pl

Dlaczego tak trudno jest pamiętać?
Hitler przemawia murami