Po przeprowadzeniu ankiety w moim SLO w Zgierzu mam kilka wniosków dotyczących tak poglądów młodzieży, jak i ich zainteresowań. Myślę, że można je uogólnić, jako obejmujące po prostu młodzież licealną. Znaczna część społeczeństwa trauguttowego w ogóle nie identyfikuje się z żadną subkulturą. Z uśmiechem na twarzy mogę powiedzieć, ze całkowita większość licealistów jest tolerancyjna. Akceptują ciemne makijaże rockowych girls, ale i również opadające spodnie skatów, o czym świadczy brak presji ze strony rówieśników. Aczkolwiek są niestety tacy, którzy wyróżniają subkultury lepsze i gorsze, ale pocieszające jest, iż jest to bardzo małe grono. Głównie większość z nich potępia heavy metalowców, choć argumenty podają bardzo niejasne, poglądy takie posiadają.

Mimo, iż w szkole i nie tylko, także w takim małym miasteczku jak moje(Ozorków), słyszy się często określenie „brud” ( w gwoli wyjaśnienia to człowiek słuchający muzyki rockowej, z dłuższą grzywą, często ubrany w ciemne ciuszki, z koralikami na szyjce) to proszę państwa tacy ludzie również mogą mieć kontakty, nawet przyjacielskie z tak zwanymi dressami (!). Pojęcie również powszechnie znane. Jest to osobnik przeważnie płci męskiej, noszący się wygodnie, w bluzy i dresy z haczykiem oraz koniecznie adidaski, czasem dla szpanu gold wystąpi.

Generalnie widzimy w swoim otoczeniu walkę miedzy tymi dwiema grupami. Subkultura wojowników, czyli ludzi zwanych potocznie dressami. W odróżnieniu od tzw. brudów startują oni w wyścigu naszego systemu oraz przede wszystkim zależy im na modnym wyglądzie. Są to ludzie pragnący liczyć się w swoim środowisku, co jest głównym powodem ćwiczeń z hantelkami. Ten prozaiczny dress to bardzo wygodny strój na siłownię. Tak naprawdę sam w sobie do niczego nie zobowiązuje, ale wszyscy boją się kogoś łysego w dresie, kto często jest posiadaczem psa rasy pit bull, daje on prestiż na ulicy, ale i również jest świetnym sportowcem. Dressy od czasu do czasu „w razie potrzeby” organizują sobie tak zwane ustawki, jest to forma pomocy przyjaciołom, kiedy trzeba „coś” załatwić, podobno najpierw perswazją, ale potem przemocą. Co nie zmienia faktu ze to agresja…

Idąc ulicą i widząc bruda nie obejdzie się w grupie dressów bez głupiego komentarza, niekiedy zdarza się ze dochodzi do popychania i bicia po koncertach rockowych.

Ale są i „pluszowe” dressy, ludzie tolerancyjni w swojej przynależności, widząc kogoś pochodzącego z drugiej strony barykady starają się najpierw poznać tą osobę,nie zamykając się. Jeśli ta osoba jest w porządku, wtedy można nawiązać kontakt, a nawet zaprzyjaźnić się.

Nie potępiają kogoś, cytuję,:”dlatego, że poguje”, potrafią się porozumieć i być dla siebie wsparciem. Chociaż brudy wybierają koncerty rockowe, a dressy dyskoteki, nie ma to znaczenia, jest wiele innych zainteresowań, które mogą łączyć, na przykład wspólna literatura czy kino. Jedni i drudzy mogą być kreatywni i spełniać się artystycznie, choć w innych formach.

Tak, więc dążmy do tolerancji! Jest ona formą akceptacji, której każdy poszukuje i potrzebuje. Natomiast jedną z podstaw akceptacji jest zaakceptowanie samego siebie. Nie tylko własnego wyglądu, ale i charakteru. Kontakty z ludźmi z różnych subkultur pozwalają na osiągnięcie większych horyzontów w pojmowaniu świata oraz jego, jak i naszych problemów.

Przygotowała
Asia

O młodzieży
Święto Niepodległości