To już kolejna część Waszych szkolnych wymówek i sposobów na szkołę.

Oczywiście, jak zawsze, wysyłajcie swoje propozycje tutaj.

* Wchodzę spóźniony do klasy (15 min) i mówię, że mi budzik zaspał.
Nawet spóźnienie nie wstawiła. Fajna babka (od polskiego).
Pozdrawiam
Jotas

* Pewnego dnia nasza praktykantka z historii i WOSu powiedziała nam na historii: „wyciągnijcie kartki”. Głos w klasie zamarł, wtedy mój kumpel zaczął: „Sto lat…” Ale to nie koniec. Śpiewaliśmy tak jakieś 15 minut a na dodatek wszyscy śpiewali jak mogli. Gdy zakończyliśmy, to praktykantka powiedziała: „nie ma kartkówki, ale PROSZĘ JUŻ WIĘCEJ NIE ŚPIEWAJCIE” Wtedy my: „Sto lat..”. Tak przebiegła jedna z lepszych i ciekawszych lekcji historii w moim życiu.
Pozdrowienia:
Łukasz Witka

* Metoda sprawdza się w 100 %!

Wymagania: Skaner, drukarka i zwolnienie napisane przez lekarza oraz zdolności podrabiania pisma (lub qmpel z takowymi :))

Będąc kiedyś u lekarza (a będziecie na pewno) poproście o zwolnienie, mi zazwyczaj pisze matka, ale zdobyłem je w końcu.
Skanujecie je i… czyścicie w byle paint’cie pola, najlepiej wszystkie, bo wtedy każde usprawiedliwienie jest inne, chyba ze jesteście pewni, ze wychowawca/-czyni się nie orientuje.
Drukujecie co najmniej średnią jakością zachowując oryginalny rozmiar.
Uzupełniacie i gotowe!!

Jeśli nie wyczyścicie wszystkich pól, tylko datę, a resztę trochę poprzekładacie, to nie należy za często stosować. U mnie kobieta zbiera każde usprawiedliwienie do koperty danego ucznia, wiec nie za często stosuje, bo może zauważyć ze podpis i pieczątki są identyczne :)), ale jak na razie przez 2 lata nie wpadłem :)
Dobrze tez jest sobie wymyślić jakąś chorobę, i potem są badania, i trza je odebrać, i pojechać na kontrole itd.

Lookaz

* Kradzież kartki z pytaniami staje się u nas w szkole coraz bardziej popularna, ponoć ktoś zakosił sprawdzian pani od biologii, ona sama nam to powiedziała i się pytała, czy nie kupiliśmy sobie tych pytań. (nie komentując nawet bezcelowości jej pytania) Dziwne, że o tym wcześniej nie pomyślałem >:o)=) , to może być sposób na same 5-ątki w klasie, ale i zarobek (o ile nie kłuci się to z waszym sumieniem), proszę tylko pamiętać, że nie namawiam do kradzieży! (chociaż to tak może wyglądać :o)) + wymienione wyżej – możliwość unieważnienia sprawdzianu, po odkryciu spisku przez nauczyciela; wcześniej wymienione możliwe wyrzuty sumienia; okropne kłopoty dla konkretnego ucznia w wypadku przyłapania

* Sposobem na zarobek w szkole (nie, nie sprzedawanie narkotyków ;o)) może być sprzedaż zadania domowego np. po 50gr, to proste, ale pracochłonne – robisz zadanko i następnego dnia przychodzą koleżki odpisać, jeśli nie zależy ci na wyjątkowej przyjaźni z nimi, to mówisz: 50gr i ci dam. Jak nie chce dać, to nie, jego strata i jego 1 w dzienniku. Jeśli zaś ty nie masz zadania to idziesz do jakiejś koleżanki, przynajmniej ja tak robię, mamy taką jedną w klasie, która zawsze ma zadanie i zawsze je da, a ci głupki chodzą do mnie, bo się z tą dziewczyną cały czas kłócą. Zarobiłem tak prawie 7zł

Indi

* Jeżeli z jakiegoś przedmiotu nic nie umiesz i raczej nie ma szans na to ze się nauczysz, a chcesz zaliczyć sprawdzian to zrób tak. Nie piszesz danego sprawdzianu. Kiedy nauczyciel oddaje ocenione sprawdziany, bierzesz jeden od kogoś, kto dostał najlepiej 3 i odcinasz górę kartki z nazwiskiem. Wpisujesz swoje imię i nazwisko (najlepiej umówić się z kimś żeby wcześniej zostawił na to miejsce) i idziesz z tak spreparowanym sprawdzianem do nauczyciela. Prosisz go żeby ci tej trói nie wpisywał, bo chciałbyś poprawić. Popierasz to faktem, że nauczyciel dodatkowo „zapomniał” wpisać tej oceny do dziennika. On oczywiście powie, ze musi wpisać, bo innym już wpisał itp. I w ten sposób masz zaliczony sprawdzian. Działa, ale raczej tylko raz, chyba, że masz wyjątkowo naiwnego nauczyciela.

Bartek B.

* Jeżeli jesteś dobrym i ustatkowanym uczniem możesz wpiąć sobie kolczyk w ucho (zwykle kolko, które można rozgiąć). Spory kawał lekcji zleci na gadce z nauczycielem. Jeżeli sam nie zauważy, niech powiedzą mu twoi koledzy. UWAGA Działa na katechetów i nauczycieli płci żeńskiej. Stosować tylko raz. Nie należy się czerwienic i wstydzić. Po lekcji można pokazać, ze to była podpucha. Niezły efekt jest ze złotym kolczykiem. Nauczyciele w szkołach wiejskich są zszokowani.

Ded

*  Kilka wymówek, jeśli się spóźnię:
1. Tłumaczę się, ze nie zdążyłem na autobus ponieważ robiłem kupę :))) może to śmieszne ale zawsze mi pomogło
2. Mówię, że byłem na badaniu krwi pokazując przylepiony wacik do górnej części łokcia

Jeśli chcemy się zwolnić np. z 2 ostatnich lekcji to:·
1. Mówimy, że mamy gorączkę (niech ktoś walnie cię w twarz z dwóch stron, ale otwartą ręką, będziesz wyglądał rozpalony)
2. Powiedz, że jakaś inna pani kazała ci zrobić gablotkę na korytarzu (zabierz torbę i mykaj do domu)
3. Trzyj przez 3 minuty jedno oko (tak żeby było mocna zaczerwienione) i powiedz ze masz uczulenie i musisz iść do domu po krople do oczu bo w innym razie zostaniesz ślepy

Żeby przełożyć sprawdzian:
1. Uniwersalna metoda: zrobić głupie miny i powiedzieć: „ALE PAN NIC O TYM NIE MÓWIŁ !!!”
2. Jeśli nauczyciel/ka ma nadwagę jest pewne, że lubi jeść. Kupcie jej Prince Polo i poproście o przełożenie sprawdzianu na późniejszy termin.
3. Niech jedna z osób udaje, że jest nieprzytomna. W tym zamieszaniu nauczyciel na pewno zapomni o sprawdzianie. Jedynym minusem jest to, że nieprzytomny/a będzie musiał/a wąchać sole trzeźwiące.

Genialny Żółw

Wasze szkolne wymówki i sposoby na szkołę (część 2)
4/5 (4 ocen)


Jak ściągać w szkole? Wasze porady!