– No widzisz?! – wykrzyknęła moja przyjaciółka – Tyle się nagadałaś, a to tylko parę minut roboty.

– Dalej uważam, że jest mi to całkowicie niepotrzebne – odparłam wymownie wskazując palcem komunikator internetowy – To strata czasu. Zamiast posiedzieć i pouczyć się, poczytać jakąś książkę czy iść na spacer to wszyscy siedzą i stukają w te klawisze.

– Daj spokój zrzędo – przerwała mi Kaśka – stuka to dzięcioł. My klikamy.

Mówiąc „my” miała na myśli rzesze nastolatek, których była gorliwą reprezentantką.

– Na dodatek – ciągnęła niestrudzenie dalej – przekonasz się, że to nie do końca jest takie głupie marnowanie dnia. Za pomocą GG możesz mi przesyłać wyniki zadań z matmy, a nawet…poznać kogoś.

– O nie, dziękuję bardzo – pokręciłam przecząco głowa – Po Darku nie chcę już nikogo. Poświęcę się nauce i na starość zamieszkam w małym, białym domku koło jeziora.

– Z kotami, które cię w końcu zjedzą – roześmiała się Kaśka zarzucając plecak na ramię – No to narka! Zobaczysz, że gadu gadu odmieni twoje życie.

Otwierając książkę do biologii odruchowo spojrzałam na żółte słoneczko w prawym rogu i wiedziona impulsem (a może wspomnieniami) ustawiłam sobie opis „Gdzie jest miłość?”. Uspokojona, pogrążyłam się w nauce i więcej nie zawracałam sobie głowy nowym „wynalazkiem” Kaski.

Musze przyznać, że moja przyjaciółka z uporem maniaczki wprowadzała w moim życiu zmiany, głównie związane z technicznymi gadżetami. Ostatnio udało jej się wcisnąć mi w rękę komórkę przekonując, że jest absolutnie niezbędna do poszukiwania zleceń na korki. Bez niej, chyba faktycznie siedziałabym całe dnie z książką w ręku zamknięta na świat.

Nagle podświadomie wyczułam zmianę na ekranie komputera. Na dole migał do mnie niebieski paseczek nowej wiadomości.

– No tak – mruknęłam – Kaśka dotarła do domu.

Jednak, gdy kiknęłam, moim oczom ukazało się zdanie „Jestem tutaj i czekam” od nieznanego użytkownika spoza listy. Przekonana, że to pomyłka (albo głupi kawał mojej przyjaciółki) odpisałam: „To chyba jakieś nieporozumienie”, by znów na ekranie wyświetliło się „Jestem przekonany, że dobrze trafiłem Renatko”

Później już wszystko potoczyło się w mgnieniu oka, aż byłam zdziwiona jak szybko potrafię stukać (przepraszam – klikać) w klawisze.

– Kim jesteś? – zapytałam

– Znasz mnie – ktoś rzucił mi wyzwanie

– Napisz coś więcej o sobie

– Jestem miłością twojego życia.

– Już nie szukam miłości – napisałam wzdychając.

– To oczywiste, bo ją znalazłaś…

– Tak myślałam, ale to był błąd.

– A co się stało? – spytał nieznajomy.

– On…wyjechał…daleko – napisałam zdziwiona, ze zdradzam obcej osobie tak wiele.

– To, ze mnie przy tobie nie ma Renatko nie znaczy, że kocham Cię mniej.

– ?? – wstawiłam dwa znaki zapytania, by po chwili dopisać – Darek to ty?

– Tak kochanie. Myśleliśmy z Kaśką, że już nigdy nie dasz się namówić na gg,

– A to podstępna zołza – uniosłam się gniewem.

– To ja ją o to prosiłem. Strasznie żałuję tej kłótni sprzed dwóch miesięcy. Zrozum, ze musiałem wyjechać. To była niesamowita szansa. Rok szybko zleci, skończę praktyki i wrócę do Ciebie. Zresztą, możesz przyjechać tutaj na wakacje.

Jakby ze skrzydłami dopiętymi do ramion napisałam – Wiesz co? Faktycznie znalazłam już swoją miłość. Ma na imię Darek – po czy klasnęłam w dłonie.

GG to naprawdę wspaniałe narzędzie. Dzięki niemu rozmawiamy codziennie, a w wakacje lecę do Dublina. Darek załatwił mi tam praktyki.

Niech żyje postęp i technika!

Przygotowała
Justyna Gul

Internetowa miłość
4.5/5 (2 ocen)


Sex bez zobowiązań a może odpowiedzialna miłość?
Idziemy na randkę