Niedługo znów będzie sobota. Kolejny raz spotkam się ze znajomymi na imprezie nie tylko z nimi możliwe, że poznam jakąś fajną osobę z którą zawrę bliższy kontakt. Całkiem możliwe, że będziemy się spotykać przez jakiś czas. Być może spotkam się z nią jeszcze kilka razy a nawet będziemy parą. Po jakimś czasie czuje jednak, że to nie wszystko. Wracam do „sobotniego” stylu życia, ale dalej czuje, że czegoś nie mam i sytuacja powtarza się bez końca.

Zapewne wiele osób przeżywa takie scenerie w mniejszym lub większym stopniu. „Weekendowa” znajomość, która pozwala nam na chwilę zapomnieć o problemach i nasze SAMOTNOŚCI. Dokładnie tak być może jesteśmy wśród ludzi, razem z nimi śmiejemy się przeżywamy „imprezki”. Jak często jednak na drugi dzień znów popadamy w rozpacz z niewiadomo, jakiego powodu?

Samotność ta wynika nie tyle z braku związku ale z uczucia, że jest on nieodpowiedni dla nas. Czujemy się w nim źle, ogranicza nas, brakuje Nam wolności. Część z tych „oskarżeń” tak naprawdę wymyślamy, aby ukryć własny strach.

Strach ten, mimo, że go nie zauważamy jest bardzo ważną częścią naszych myśli. Czego Moglibyśmy się bać Zapytasz drogi Czytelniku? Ogarnia nas przerażenie bycia z kimś w pełnym tego słowa znaczeniu. Odkryciu się przed nim, wspieraniu go w złych chwilach i cieszeniu się wraz z nim.

Pytanie, które może się nasuwać to, „Co wspólnego ze związkiem ma strach?”. Oprócz tego co już wymieniłem jest jeszcze jedna kwestia być może najważniejsza. Nasze ukrycie uczuć prowadzi do samotności. Droga ta nie jest długa. Zawsze jednak jest z niej wyjście. Trzeba tylko odkryć siebie na nowo i to nie dla własnej przyjemności, ale dla kogoś, jest to pierwszy krok do wyjścia z tego zaklętego kręgu „następnej soboty”.

Podziel się swoimi spostrzeżeniami na forum i pomóż innym.

Przygotował
Adam Laube

Po prostu razem
Grudniowe życzenia