Dlaczego w rapie jest tyle wulgaryzmów? Zastanawiałem się nad tym nie raz i nie dwa, ale na moje szczęście to problem dosyć prosty, a przynajmniej tak mi się wydaje. Pomijając fakt, że tego typu słownictwo jest naturalne dla wykonawców i ich środowisk uważam, że jest też druga strona tego medalu, która powoduje, że nawet w zupełnie nieprawdopodobnym przypadku, gdy środowiska z których wywodzą się raperzy zaczną używać słów nie stanowiących tabu, będę popierał chociażby usilne wciskanie ich do tekstów. Dlaczego?

Dlatego, że stanowią doskonałą ochronę przed skomercjalizowaniem się tej muzyki. Dlatego, że wielkie stacje radiowe nie będą zrażać do siebie konserwatywnej części słuchaczy. Bez promocji medialnej zaś, nie pojawia się moda. Środowisko oczyszcza się. Veni, vidi, vici.

Z powyższego akapitu prosta droga do określenia wykonawców, które na przyklaśnięcie wytwórni i producentów, wyscratchowują swoje mądrości w celu przesunięcia przecinka na koncie w prawą stronę. Ktoś może stwierdzić co jest złego w promowaniu swojego produktu?

Nic, ale:

  1. produkt nie jest dziełem
  2. mówienie o niezależności, hardcorze, podziemiu to po prostu maskarada, mająca na celu zwiększenie sprzedaży.

Ostatnim zagadnieniem, które kojarzy mi się z tematem wulgaryzmów w rapie jest istotne zubożenie języka wśród ludzi którzy słuchają rapu. Prawdopodobnie raperzy, których płyty pojawiają się w całej Polsce, nie zdają sobie sprawy z tego, jaki wywierają wpływ na zachowanie i słownictwo młodzieży, a że mówię o słownictwie, to sądzę, że skutecznym środkiem byłoby celowe nasycanie tekstów wyrazami ‚z górnej półki’ – dostępnymi dla wszystkich, używanymi przez mniejszość.

Tutaj niestety pojawia się problem – czy odniosłoby to skutek? Który z młodych raperów wie dokładnie co znaczą słowa: „ewenement”, „precedens” czy „konwenanse”. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy je znają z okładek płyt czy tekstów piosenek.

Przygotował
Boogi – boogi84@wp.pl

Wulgaryzmy
Oceń ten artykuł


Czy warto udawać kogoś, kim się nie jest?